Zastosowanie leków ludowych

Wiedza lecznicza była na początku przekazywana ustnie, później w formie pisanej ręcznie, a dopiero od chwili wynalezienia druku wiedza ta mogła dotrzeć do szerszego grona ludzi. Do chwili obecnej wiedza o leczniczych działaniach ziół potwierdzona badaniami miesza się z wiedzą ludową potwierdzoną wieloletnimi doświadczeniami i tradycją. Jednak od chwili wynalezienia leków syntetycznych, zainteresowanie ziołolecznictwem znacznie zmalało. Nie znaczy to wcale, że medycyna zrezygnowała zupełnie ze stosowania ziół i leków roślinnych. Istnieją środki, których nawet na obecnym poziomie chemii nie można otrzymać sztucznie, a bez których medycyna nie może się obyć. Są to na przykład glikozydy kardenolidowe, uzyskiwane między innymi z naparstnicy wełnistej i miłka wiosennego, czy papaweryna – z maku lekarskiego.

Terapia, a więc leczenie właściwe, jest najlepiej opracowaną dziedziną lecznictwa ludowego. Ludzie głęboko wierzyli, że siły człowieka są wystarczająco mocne, aby ciało potrafiło wyleczyć się samo.

Podstawową praktyką dawniej było zamawianie choroby. Tradycyjny rytuał wyglądał następująco: zamawiający wymieniał Świętą Trójcę i po trzykroć czynił nad chorym znak krzyża. Potem kład rękę na głowie chorego lub naśliniony palec serdeczny na chore miejsce i zaczynał zamawianie. Odsyłał chorobę za góry i lasy, przywołując na pomoc Jezusa i wszystkich świętych.

Do najstarszych form należy puszczanie krwi, przykładanie pijawek, stawianie baniek czy tworzenie sztucznych chorych miejsc, zwanych fantomami. Przed wojną bardzo popularny był Olejek Kneippa. Kilkoma kroplami tego specyfiku smarowano miejsce za uszami, co powodowało otworzenie się rany, która po kilku dniach sama się goiła. W ten sposób leczono stany zapalne oczu.

Ciekawą metodą było przykładanie metalowych płytek. Prócz złota i srebra używano głównie miedzi, szczególnie przy takich schorzeniach jak lumbago i ischias. Zaobserwowano, że płytki ułożone na ciele mimowolnie przesuwają się na chore miejsce.

Jednym z cudownych i jakże tanich środków leczniczych jest woda, zwykła woda. Vincenz Priessnitz, morawski rolnik, zauważył, że chora sarenka wyleczyła złamaną kończynę przy źródle wody i uwierzył w przemożną siłę wody. Sam jako 17–letni młodzieniec doznał ciężkich obrażeń spadając z fury siana. Lekarze byli bezradni, a także mało zainteresowani leczeniem biednego wieśniaka. W tej sytuacji młodzieniec wyleczył się sam, a w przyszłości opracował system leczniczy oparty na wysiłku fizycznym (konkretnie chodziło o rąbanie drewna) i kuracjach wodnych (picie, kąpiele i polewanie zimna wodą).

Oczywiste jest, że najczęściej stosowanym środkiem były zioła. Używano ich do sporządzania wywarów, naparów, okładów, inhalacji, wkładano do poduszek, stosowano do okadzania. Przyrządzano z nich maści lecznicze, wyciągi alkoholowe lub kąpiele.